niedziela, 18 listopada 2012

O północy w Paryżu

Ten post miał powstać trochę później, chciałem zrobić sesje, która była by kompatybilna do stroju lalki- zima, śnieg i te klimaty- wiecie o co chodzi :) Ale jak obiecałem VMarcinowi zamieszczam go z momentem ukończenia mojego zimowego, futerkowatego stroju :) A tak w nawiasie to nie wiadomo by to wypaliło, bo śniegu jak nie było, tak nie ma. 

Więc post ten zadedykuję właśnie Jemu.
  VMarcin- już nie musisz czekać na strój jak kocica w rui :P 

A dlaczego Paryż ? To moje ulubione miasto. Od wczesnego dzieciństwa byłem w nim zakochany. Uwielbiam wszystko co paryskie- kuchnię, sztukę, modę i ten cały Paryski szyk Paryż od zawsze kojarzył mi się z luksusem, przepychem, ekstrawagancją, modą i właśnie te cechy chciałem wlepić w mój strój.   Chciałem by moja lalka była obfocona w takiej scenerii, ale przecież nie pojadę specjalnie do Paryża tylko po to by porobić parę zdjęć lalce. U mnie w mieście też nie ma zbytnio ciekawych miejsc, które mógłbym o zgrozo podciągnąć pod ten nieszczęsny mój Paryż. Na szczęście dysponuję w domu fototapetą o akcencie Paryskim, więc stąd tytuł posta.

Miałem problemy z doborem lalki, ale po małym namyśle postanowiłem wkońcu przerobić ubraną od góry do dołu w róż- Szkolną Elegantkę, którą kiedyś nabyłem za grosze w moim ulubionym sklepie. A jak tanie to trzeba brać i nie wahać się- tym bardziej że została ostatnia sztuka na półce, a lalka w swój sposób przyciągła mnie wzrokiem- może od nadmiaru różu......Nieważne. 
Więc zatarłem ręce do roboty i na sam początek zmiana fryzury- taka delikatna- bo lalka miała dosyć solidne te włosy. Suknia poszła do pudła. Butki różowe też. Biżuteria- gówniana- od razu w kosz żeby nie drażniła mojego wzroku. Nowy strój powstawał dosłownie w pocie czoła- sam w sobie nie był jakoś specjalnie skomplikowany do uszycia- miałem tylko problem z doborem ozdób- zdecydowałem się na czarne perełki przy kołnierzu i czarny pasek w talii z trupią czachą- wiem, że pasuje jak kwiatek do kożucha ale mnie się bardzo podoba. I uszyłem buty- zimowe- futerkowe- by pasowały do całości. Rękawiczki również co by sobie dłoni dziewczę nie odmroziło. I na głowę wcisnąłem lalce beret- żeby jej łeb nie zmarzł jak się wkońcu wybierze do tego Paryża....    





poniedziałek, 12 listopada 2012

Tania diva z czerwonego dywanu

Zapragnąłem jakiś czas temu lalki, prawdziwej gwiazdy, rodem właśnie z czerwonego dywanu. Otwieram Barbie Collectora, i mam- moją lalkę, moją gwiazdę. Schodzę niżej i się przeżegnałem. Jej cena była wprost odstraszająca i nieludzka. Mój budżet lalkowy został już nieco nadszarpnięty, ale niestety nie mogę sobie pozwolić na tę lalkę. I myślę co by tu wykombinować.....myślę i próbuję przekalkulować wszystkie opcje. Urodziny były, imieniny też, do gwiazdki jeszcze długa droga. Boże cóż to za desperacja- szukać samemu sobie na siłę okazji do kupienia lalki. Niestety byłem zmuszony pogodzić się z faktem, że tej lalki na chwilę obecną mieć nie będę. Zmusiłem się na siłę do asertywności i powiem Wam szczerze po jakimś czasie mi całkowicie przeszło. Postanowiłem nie płakać nad tym stanem rzeczy. W końcu od czego ma się talent do robienia czegoś z niczego. 
Postanowiłem dokładnie przeszukać mieszkanie w poszukiwaniu lalki, która mogła by zastąpić moją gwiazdę. I znalazłem- zrobiłem składaka- głowa od Barbie Fashion Glam, a ciałko z mojej eskapady po lumpeksach. Jednak patrząc na tą głowę Glam, w tym dużym bubie na głowie od razu miałem chęć zwrócić wczorajszą kolację. Musiałem pokombinować coś z tą fryzurą by wyglądała na bardziej gwiazdorską. Nożyczki w dłoń i ciach- raz z jednej, raz z drugiej strony. Potem same końcówki na papiloty małe- wręcz mikroskopijne. Następnie układanie fryzury- no z tym to miałem pierdolca. Chyba największego. Ale jak fryzura nabierała kształtu, dzięki gumie do włosów i lakierowi- to aż buzia sama mi się cieszyła. Przyszła pora na odzianie tej laletki, więc znów nożyce w dłoń i ciach. Chciałem by to coś co uszyję było skromne, proste w fasonie, ale zarazem przyciągające uwagę i niemogące oderwać oczu. Zdecydowałem się na długą suknie, w kolorze czarno czerwonym z długim trenem. Do kompletu dorobiłem kolczyki i wisiorek. A żeby mojej gwieździe nie było zimno na tym czerwonym dywanie, to otuliłem ją białym futerkiem co by nie zamarzła nam kobitka :)
Powiem wam szczerze, że z tej mojej harówy jestem zadowolony, jak z żadnej innej. 
A tak oto wyglądała ta nieszczęsna głowa, błeeee.......
 A to właśnie moja gwiazda po przeróbce...






czwartek, 8 listopada 2012

Landryna

Od pewnego czasu wzięło mnie znów ostro na szycie. Szyję co się da i gdzie się da :) Codziennie przeszukuję szafy, szafki, szafeczki, pawlacze, szuflady w poszukiwaniu choćby najmniejszej ilości materiału, która mogła by zainspirować mnie do szycia. Co z tego, że pod nosem będę mieć 2x2 metry pięknego dajmy na to czarnego materiału, jak nie będę go umiał wykorzystać. Będę ciąć, ciachać, przymierzać i okaże się że ze wspaniałego materiału pozostaną tylko marne ścinki. 
Będąc u mamy w oko wpadł mi mały, malutki skraweczek ścineczki (tak naprawdę to była odpruta kieszeń od bluzki) i nagle dostałem olśnienia. Nawet wiedziałam, kogo ubiorę w strój, który już narodził mi się w głowie. Na warsztat poszła Barbie Fashion Play, którą poznaliście wcześniej. Postanowiłem całkowicie zmienić jej wygląd i stylizacje co by nabrała świeższego wyglądu. Włosy zamoczyłem w płynie, potraktowałem gorącą wodą i ślady po tych skrętach co wyglądały jak pudel znikły. Tak jak wspomniałem bluzkę lali uszyłem z kieszeni. Legginsy w kolorze chamsko różowym szyłem w pocie czoła, a potem tylko miałem problem z wywleczeniem ich na prawą stronę. Pomogłem sobie długą, wąską pęsetą. Strój dopełniłem tiulową, krótką spódniczką. Na nogi wbiłem barbietce kozaki i od razu zyskała nowy image :P Jest teraz bardziej różowa i przesłodzona niż na początku, ale wcale mi to nie przeszkadza. wręcz przeciwnie- bardzo to do niej pasuje. Uzupełnieniem fryzury jest wielka plastikowa kokarda zapożyczona od Cutie. 
Lalka stoi na półce i bardzo cieszy moje oko. Paru znajomych stwierdziło nawet, że ten strój jest tak stworzony, że wygląda na Mattelowski. Nie mnie to oceniać. Mnie się poprostu bardzo podoba i tyle :) 






piątek, 2 listopada 2012

Dziwoląg Artsy w kostiumie

Na dworze pogoda jaka widać.....czyli pod przysłowiowym "psem". W okresie chorób, przeziębień i gryp aż dziwne, że jeszcze nie zachorowałem i nie złapałem żadnego wirusa i o dziwo czuję się bardzo dobrze :)  Może to dlatego, że już jakiś czas temu na zaś biorę leki na przeziębienie, byle by odgonić to choróbsko od siebie. Na razie wygrywam. Ale i tak najchętniej zabarykadowałbym mieszkanie, zostawił wszystko jak stoi i poleciał do ciepłych krajów....oj tak :)
Właśnie dzięki myśli o ciepłych krajach powstała, a raczej powstał strój kąpielowy, który ma na sobie ów dziwoląg.
Dziwoląg to nie kto inny tylko Artsy, a raczej jej łeb to Artsy. Kupiłem jakiś czas temu same głowy Fashion na przecenie i tak stały na płóce, kurzyły się niemiłosiernie, a Ja miałem pomysły, a nie miałem czasu. Będąc w lumpeksie natrafiłem na kilka ciał Barbiowatych, więc bez zastanowienia je kupiłem. W wolnej chwili złożyłem głowę do ciała i wyszło coś, co mi się bardzo podoba. 
Tak Wyglądała głowa w pudełeczku. 
Fryzura (poplątane loki, czy inne cuś) nie przemawiała do mnie kompletnie. Użyłem więc moich magicznych zdolności, a efekty będziecie oglądać za chwilę he he :) Długo się napracowałem by rozprostować te fabryczne skręty. Sama kuracja wrzątkiem nie wystarczyła. Nocna maczanka w płynie również. Poradziła sobie z tym dopiero prostownica. A propo pamiętam jak kiedyś pierwszy raz prostowałem lalce włosy to ich nie wyprostowałem tylko je spaliłem. Niestety nie dało się ich w żaden sposób naprawić. Dlatego zainwestowałem w prostownicę z wyświetlaczem LCD (a co na bogato) i temperaturę ustawiam sobie sam :)   
Pierwszy raz szyłem kostium, wydaje mi się, że wyszedł elegancko. Stworzony został ze starej koszuli, którą wygrzebałem w szafce. Blade kolory ożywiłem dodając różowe koraliki na górze i tworząc breloczek przy majteczkach. Oryginalny motyl Artsy ma na sobie- pasuje tu idealnie- podobnie jak to cudo (o zgrozo) na szyi. Laleczka jest bardzo fotogeniczna- ma miłą i sympatyczną buźkę. Fakt- jest to tylko lalka z serii playline przeznaczona do zabawy,ale mi się bardzo podoba.